To koniec. Zostańmy przyjaciółmi. Część 1: Zrozumieć rozstanie

Rozejście się może budzić różne skrajne emocje: od ulgi, przez złość, aż po smutek czy rozczarowanie. Każde takie doświadczenie ma swoje etapy. Warto je poznać, by lepiej zrozumieć wszystkie uczucia, które mają prawo ci towarzyszyć podczas nowego etapu. 

Wchodząc w związek, zwykle nie myśli się o jego końcu. Wręcz przeciwnie – w pierwszym etapie na ogół patrzy się na świat przez „różowe okulary”, doświadcza się „motyli w brzuchu”, a z obiektu swoich westchnień robi się chodzący ideał. To czas, kiedy snuje się marzenia, układa wspólne plany. Wśród pojawiających się emocji dominują natomiast pożądanie, fascynacja, tęsknota i zachwyt. 

W miarę upływu czasu związek wzbogacany jest o kolejne „składniki” miłości, które czynią go jeszcze głębszym i szlachetniejszym. Wspólne sekrety, rytuały – to wszystko rodzi intymność, poczucie bezpieczeństwa, zaufanie i zaangażowanie. 

To ostatnie ma najmniej tymczasowy charakter. Ma zdecydowanie więcej wspólnego ze zobowiązaniem i racjonalnym wyborem (To jest ta osoba, z którą wiele mnie łączy, z którą chcę wiązać swoją przyszłość) niż z emocjami (Nawet, jeśli zauważam jego/jej niedoskonałości i wady, to chcę tworzyć z nim/nią związek, chcę się dalej angażować). Padają konkretne deklaracje i zobowiązania, takie jak: zaręczyny, ślub, wspólne zamieszkanie, decyzja o posiadaniu dziecka. 

Oczywiście są związki tworzone na bazie koleżeństwa, przyjaźni, a czasem wręcz przeciwnie – obojętności, niechęci, a nawet wrogości, jednak schemat przedstawiony powyżej został uznany za najczęstszy i zgodny z doświadczeniami wielu ludzi. 

Bez względu na różnice indywidualne, nie ma miłości bez trzech wspomnianych czynników: namiętności, intymności i zaangażowania. Gdy dochodzi do rozstania, to w zasadzie każdego z nich w jakiś sposób brakuje. 

Zerwanie relacji – niezależnie czy trwała ona kilka miesięcy, czy wiele lat – to zwykle nic przyjemnego. Z wyjątkiem skrajnych sytuacji, nikt nie czuje się w niej dobrze. Tym gorzej jeśli jest się osobą, która usłyszała „ostateczne słowa”, a nie je wypowiedziała. 

Ból emocjonalny można odczuwać także w ciele, zupełnie tak jakby miał coś wspólnego z fizycznością. Nie bez powodu mówi się o „złamanym sercu”. Niektórych ściska w gardle, brzuchu, jelitach, klatce piersiowej, inni  cierpią na bezsenność i częste migreny. Zdarza się, że osoby realnie odczuwają ból lub kłucie serca.

Rozstanie jako żałoba

Rozstanie kojarzy się z żałobą, podobną do tej, którą odczuwa się po śmierci bliskiej osoby. To normalne, bo jej odczuwanie zawsze wiąże się z sytuacją straty.  

Poniżej wymieniono pięć umownych – zwykle pojawiających się właśnie w tej kolejności – etapów żałoby. Czasem wzajemnie się one przenikają.

1) Niedowierzanie, zaprzeczanie, wyparcie (To niemożliwe, może jeszcze nic straconego). Często osoba nadal tkwi w złudzeniu, że wszystko jest w porządku. Tłumaczy sobie, że to chwilowy kryzys, a ta druga osoba mówiła pod wpływem emocji, albo że nie do końca przemyślała swoją decyzję i właściwie to pewnie zaraz znów będzie dobrze. Kiedy jednak do świadomości dociera fakt, że nie jest w porządku, że ten związek naprawdę się skończył i są tego wyraźne sygnały (chociażby w postaci zabrania swoich rzeczy lub usunięcia wspólnych zdjęć w mediach społecznościowych), to ból rozdzierający serce przejawia się na inne sposoby. 

2) Gniew, złość. Te emocje są różnie ukierunkowane, a często dotyczą właśnie tego dotychczasowego partnera. W głowie pojawia się pytanie: Jak on/ona mógł/mogła mi to zrobić?. To etap, kiedy szuka się winnego – w postaci  przyjaciela/przyjaciółki, losu, rodziców: Od początku nastawiali go/ją przeciwko mnie. Pojawia się także obwinianie siebie: Nie byłem dla niej dość dobry. Nie dbałam o jego potrzeby. 

3) Negocjacje (Spróbujmy jeszcze raz). W próbach odzyskania tej drugiej osoby można popełnić sporo błędów. Dochodzi do samooszukiwania się i do idealizowania: Przecież nie było tak źle, wyolbrzymiam jego wady. Przecież to drobnostki, z którymi da się żyć. Nie umiem bez niej żyć. Przeżyliśmy razem TYLE cudownych chwil!  

4) Depresja. Wiąże się ona z wszechogarniającym poczuciem bezsensu, beznadziejności, bezwartościowości. To etap, w którym trudno się do czegokolwiek zmobilizować, nie chce się z nikim spotykać, ani podejmować naturalnych, codziennych, zwyczajnych aktywności, które jeszcze niedawno sprawiały przyjemność. To moment, w którym pojawia się myślenie: Z nikim już nie będzie mi tak dobrze. Do końca życia już będę sam/sama. Mój smutek nigdy się nie skończy. Czy trwa on bez końca? Nie. Jak po nocy przychodzi dzień, tak po depresji przychodzi… 

5) Akceptacja. Można ją porównać do dostrzeżenia przysłowiowego światełka w tunelu. Zanim jednak do tego dojdzie, należy spojrzeć rzeczywistości w oczy – przyznać i stwierdzić, że sytuacja póki co wygląda tak, a nie inaczej. To etap pozwalający na wyciągnięcie ważnych wniosków z przeszłości – początków, przebiegu i zakończenia związku. To również chwila na postawienie sobie nowych celów, poukładanie życia wewnętrznego i odzyskanie satysfakcji z życia. Tym razem być może opartej na czymś innym, może nawet głębszym.

Pułapki w procesie żałoby po rozstaniu

Podczas przeżywania żałoby po rozstaniu zdecydowanie przeważają nieprzyjemne emocje, huśtawki nastrojów. Czasami przypomina to pęknięcie jakiejś wielkiej tamy uczuć, które zalewają człowieka w sekundę. Osoba może czuć się całkowicie przytłoczona zarówno sytuacją zewnętrzną, jak i tym, co się dzieje wewnątrz. Może mieć poczucie, jakby została potrącona, a może raczej powalona przez samochód, którego nie widziała, a nawet, o którym nie wiedziała, że się zbliża. Doszczętnie rozbita. 

Automatyczną reakcją człowieka, który mierzy się z takimi stanami, to wielka chęć, by przestać czuć się tak źle, uciec od tego przeszywającego i rozrywającego bólu, zneutralizować to, jak się czuje, wrócić do stabilizacji. Człowiek jest gotowy dużo zrobić, by znowu poczuć się dobrze. Niestety, może się to wiązać z pewnymi pułapkami.

  • Jedna z pułapek dotyczy usilnych i desperackich prób odzyskania byłego partnera czy partnerki. Towarzyszy temu idealizowanie zarówno tej drugiej osoby, jak i relacji, która właśnie się skończyła. To klasyczne przykłady zniekształcenia poznawczego po rozstaniu. Dodatkowo pojawiają się myśli opisane w fazie trzeciej procesu żałoby – negocjacjach. Osoba, która nim ulega, zachowuje się tak, jakby zupełnie straciła kontrolę. Może błaga o powrót, o nieskreślanie relacji. Może stoi, a nawet klęczy z kwiatami pod domem całą noc, albo stale dzwoni, pisze, jakby nie rozumiała znaczenia słowa nie. A co zobaczyłaby ta osoba, patrząc z szerszej perspektywy? To, że pod wpływem emocji jej obraz jest wyidealizowany. Owszem, emocje podpowiadają, że było cudownie, wręcz doskonale, ale czy rzeczywiście? Jeśli ten związek trwał jakiś czas, śmiało można mówić także o przywiązaniu i przyzwyczajeniu.
  • Druga pułapka dotyczy szybkiego wejścia w nową relację uczuciową (ucieczki w ramiona nowego partnera/partnerki), jak gdyby miało to załatać zranione serce, zagłuszyć wewnętrzny ból. Szukanie zrozumienia, wsparcia, przytulenia w trudnej sytuacji jest naturalne i ludzkie. Niektórzy uciekają w ramiona nowego partnera w ramach zemsty. Chcą udowodnić coś swojemu ex: Niech zobaczy, co stracił!

Jak najprawdopodobniej skończy się taki nowy związek, który został zbudowany na cierpieniu po stracie wcześniejszego? Maść na wysypkę może się okazać skuteczna, ale jeśli nie zlikwiduje się przyczyny tej wysypki, nie jest to rozwiązanie na stałe. Podobnie zastosowanie „smarowidła” na smutek, ambicje, samotność nie gwarantuje trwałego, satysfakcjonującego rozwiązania. To raczej ucieczka od siebie – swoich uczuć. Serce po wcześniejszym związku nie jest wolne ani otwarte na nową relację, za to zostaje zagłuszane. Osoba odsuwa się od siebie coraz dalej do czasu, kiedy nowy partner wypełni już swoją rolę. Wtedy zagłuszone uczucia i myśli wracają do głosu: W gruncie rzeczy nic mnie z tym człowiekiem nie łączy. Pojawia się pytanie: Co ja z nim robię? Ponieważ złudne „lecznicze” uczucie zwykle nie bywa miłością, to wkrótce bycie razem przestaje już być tak atrakcyjne i związek się rozpada.

Obie przedstawione metody-pułapki są pochopne, są drogą na skróty. To próby uratowania lub odtworzenia tego, co się skończyło, wypełnienia pustki po namiętności, intymności i zaangażowaniu, których wspólnym mianownikiem jest miłość. 

Być może chwilowo otrą łzy, jednak w dłuższej perspektywie, z ogromnym prawdopodobieństwem, skończą się kolejnym, jeszcze większym rozczarowaniem i bólem. To metody podcinające skrzydła – uniemożliwiające wykorzystanie rozstania jako drogi do rozwoju, nauczenia się wielu wartościowych rzeczy o sobie.

O tym, w jaki sposób nauczyć się czerpać z rozstania korzyści, dowiesz się w następnym artykule z tej serii. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like