Opowieść o puzzlach

Moje życie to puzzle z bardzo dużą ilością elementów. 

Każdy człowiek, którego w życiu spotykam ma znaczenie, każdy dzień to kolejny puzzel. 

Zaczęłam układanie po narodzeniu. 

Na początku w układaniu pomagali mi rodzice, dziadkowie, opiekunowie. 

Później chciałam sama – czasem szło fajnie, puzzel po puzzlu, a czasem widziałam wszystko jak ocean nocą – nie wiedziałam co jest czym, bo nie miałam obrazka, podpowiedzi.  

Czasem pojawiał się ktoś. Wydawało mi się, że pomaga, że przyda się przy tej układance, że wszystko idzie super. I nagle spostrzegałam, że element nie pasuje. Niby jest taki jak powinien, a jednak to nie ten. I coś się rozsypywało, i coś trzeba poukładać od początku. Tyle, że miałam już jakieś doświadczenie, miałam mały fragment złożonej siebie. Zaczynałam rozumieć, co nie pasuje do reszty. Widziałam, czułam, czego brakuje, żeby połączyć fragmenty. I nagle spotykałam inną osobę, wydawało mi się, że bez znaczenia, ale to właśnie ona podsuwała ten puzzel, który łączył fragmenty, które były już ułożone. 

Powolutku sama też umiałam znaleźć błąd. Dzięki analizowaniu swojego życia, sama czy z terapeutą, zmieniałam puzzel z przeszłości – ten błędny, na odnaleziony teraz.

Mam różne doświadczenia. Jedno mnie cieszy, inne smuci, jeszcze inne wznosi na wyżyny, a kolejne sprawia, że upadam nisko, a z niektórymi po prostu sobie nie radzę, są dla mnie trudne. Wszystko co się dzieje, co przeżywam w danym momencie, co analizuję podczas rozmowy z przyjacielem czy terapeutą, to puzzle, które tworzą mnie tu i teraz, ale też mnie z przeszłości i elementy których będę potrzebować w przyszłości. Każde doświadczenie to ważny element mnie. 

Podczas układania puzzli znajduję czasem element, który wydaje się nie pasować do reszty układanki. Ale przecież jest z tego samego pudełka. Mówię nieraz: „Czemu nie mogliśmy spotkać się kilka lat temu”.  Odpowiedź jest prosta – bo wtedy nie widzielibyśmy dopasowania. 

I wiem, że gdzieś tam, w boskim planie moich puzzli jest ten, który będzie pasował. Będę go kochała i on będzie kochał mnie. I nie będę się bała, i on nie będzie się bał. Poczuję, że go nie stracę, że nie zniknie. Będę go chciała w mojej układance i on będzie chciał w niej być, a potem pokaże mi moje miejsce w swojej układance, a nasze puzzle będą do siebie pasować.  Po prostu teraz to jeszcze nie tan czas. Teraz jeszcze nasze puzzle nie pasują. 

Wszystko to, co uważam za swój bagaż, to elementy, bez których nie byłabym sobą, nie byłabym kompletna.

1 comment
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like