Czy pasja może mieć terapeutyczną moc?

Pasje, zainteresowania czy inaczej hobby, często są bardzo ważnym elementem naszej osobowości. Za ich sprawą realizujemy się w naszym życiu, a ponadto – mniej lub bardziej świadomi – budujemy nasz wizerunek w oczach innych, stając się ciekawymi ludźmi. Nasze pasje spełniają też bardzo istotną, terapeutyczną rolę. 

Bywa, że dla niektórych osób hobby staje się źródłem rozwoju zawodowego. Witalij Kliczko nie osiągnąłby wielkich sukcesów w boksie zawodowym, gdyby jako nastoletni chłopak po prostu nie zaczął trenować boksu w imię pięściarskiej pasji. Tak samo jest z wieloma wielkimi postaciami różnych dziedzin: poczynając od sportu, przez świat kultury, po politykę. Rozwijanie pasji to jednak coś więcej niż sposób na zapełnienie życia czymś, co lubimy robić. 

Pasja uruchamia psychologiczny potencjał

Pociąg jadący do Kostrzyna nad Odrą zapełniony jest młodymi ludźmi, choć trafiają się także ci w wieku średnim, a nawet starsi. Integracja społeczna uczestników festiwalu trwa jeszcze zanim rozpocznie się festiwal. Widoczna jest atmosfera, którą tak rzadko można spotkać w ramach dnia codziennego – nieznajomi ludzie zagadują nieznajomych ludzi. Sami przyznają, że taki klimat udziela im się tylko raz w roku, gdy jadą na Przystanek Woodstock. W niewielkim miasteczku przy granicy z Niemcami młodych ludzi łączy wspólna pasja, jaką jest muzyka. To jeden z wielu przykładów zjawiska, którym będziemy mówić. Ale jest ich znacznie więcej, mniej wyraźnych – niemniej istotnych. 

Historia Marty

Marta (imię zmienione), czternastoletnia wychowanka domu dziecka, przebywa w placówce od trzech lat. Jest wycofana, izoluje się od innych dzieci, zwłaszcza młodszych. Ma opinię nieuprzejmej i opryskliwej dla otoczenia, a nawet zarozumiałej. Otwarcie mówi, że nie przepada za innymi dziećmi. Ignoruje je, gdy proponują jej wspólną zabawę. Jest małomówna, na zadane pytania odpowiada zdawkowo, zazwyczaj nie utrzymuje kontaktu wzrokowego w trakcie rozmowy. Specyfika jej kontaktu z otoczeniem dotyczy zarówno interakcji z innymi dziećmi, jak i wychowawcami, psychologiem czy pedagogiem. Między zdaniami przemyca jednak informację, że trenuje do międzyszkolnego turnieju trójek siatkarskich. „Marta, jutro mogę być wcześniej. Jeśli masz do szkoły na 11.00, to rano pójdziemy pobiegać, a potem pogramy piłką. Masz ochotę?” – pytam dziewczynkę. Potakująco kiwa głową. 

Następnego dnia, zgodnie z planem, idę po Martę do placówki. Punktualnie, tak jak się umawialiśmy. Słowność jest kluczowa, bo nieprzewidywalność i niepewność dnia codziennego to między innymi te czynniki, które definiują wiele dysfunkcyjnych rodzin. Dlatego tutaj, w domu dziecka, trzeba poczucie bezpieczeństwa i zaufanie u podopiecznych zbudować – a proces ten zaczyna się właśnie od takich „drobnych” inicjatyw. 

Rozpoczynamy. Marta zaczyna śmiechem reagować na swoją słabszą kondycję. Przyznaje, że musi wrócić do regularnych treningów. Po kilku okrążeniach wokół boiska robimy przerwę. Między jednym a drugim przysiadem dziewczynka zaczyna opowiadać o swoich problemach i dylematach. Mówi o  mamie, do której chciałaby wrócić, jednak nie może ze względu na różne trudności socjalno-bytowe. Wspomina o chłopaku, którego poznała niedawno na obozie sportowym. Po jakimś czasie zaczyna opowiadać swoją historię pobytu w domu dziecka: kiedy trafiła, z jakimi przeżyciami borykała się wcześniej, z czym obecnie ma problemy. W trakcie dwugodzinnego treningu dziewczynka otwiera się przede mną w taki sposób, w jaki wcześniej nie potrafiła lub nie chciała. Nie tylko werbalizuje swoje trudności, ale wykazuje się także dużym wglądem we własne doświadczenia i krytycznym spojrzeniem na niektóre z przejawów własnego zachowania. Po powrocie na teren placówki, gdy mamy jeszcze poodbijać piłką, zgadza się – choć z dużą rezerwą – by jeden z młodszych chłopców pograł razem z nami.

Historia Kacpra

Miał ponad dwadzieścia lat i orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu znacznym. Uczęszczał do Warsztatu Terapii Zajęciowej, w którym pracowałem. Przejawiał olbrzymi lęk wobec otoczenia, zakrywając dłońmi twarz, gdy ktoś się do niego zwracał. Miał problemy z mówieniem. Jeśli już odpowiadał na pytania, to raczej zdawkowo i z trudnościami. Potrzebował dużo czasu, by przekonać się do nowych osób, a przede wszystkim przytłaczał go nadmiar słów. Któregoś razu usiadłem obok niego, nie mówiąc nic, z kartką papieru i kredkami. Zacząłem rysować, a siedzący obok Kacper stopniowo zaczął wykazywać zainteresowanie tym, co robię. Po chwili dałem mu kartkę, by rysował razem ze mną. Gdy obaj zaangażowaliśmy się w aktywność, rzuciłem „Idziemy na spacer, Kacper”. Wstał i ubrał się, zrobiliśmy rundkę wokół budynku. 

W taki sposób nawiązałem kontakt z mężczyzną, który wcześniej reagował na mój widok lękiem. Po pewnym czasie Kacper zaczął brać udział w sprzątaniu placówki w ramach cotygodniowego dyżuru. Nigdy wcześniej tego nie robił – ani w WTZ, ani w domu (o czym poinformowali nas jego rodzice). Oczywiście zmiana w kierunku poprawy funkcjonowania była mozolnym procesem. Potknięcia też się zdarzały, jak wtedy, gdy nie zamierzał skończyć zajęć zgodnie z harmonogramem. Mimo to całościowe funkcjonowanie chłopca znacznie się poprawiło. Bardzo istotną rolę w pozytywnej zmianie odegrały zajęcia skupione na poszerzaniu zainteresowań i aktywności. W tej pracy udział wziął cały zespół pracowników Warsztatu Terapii Zajęciowej. 

Mała zmiana, wielki efekt 

Nikt nie powiedział, że hobby musi przyjmować formy alpinizmu czy kolekcjonowania znaczków pocztowych – czasem może to być gra w siatkówkę, rysowanie czy wykonywanie prostych prac manualnych. W przypadku wspomnianej dwójki – Marty i Kacpra – motywowanie do określonej aktywności i towarzyszenie w trakcie jej wykonywania stało się bodźcem do nawiązania kontaktu, który wcześniej nie miał miejsca. Ale to nie jedyne atuty związane z rozwijaniem hobby. 

Pasja pomaga poznać i zrozumieć inne

Świetnym przykładem jest podróżowanie po różnych zakątkach Polski, Europy czy świata. Albo czytanie o innych kulturach, cywilizacjach, ich zdobyczach i obyczajach. Obie formy aktywności dotyczą doświadczania tego, co nowe oraz – co się z tym wiąże – nabywania nowej wiedzy. 

Geert Hofstede, badacz psychologii kultury, stworzył nawet termin inteligencja kulturowa, którym opisywał zdolności odnajdywania się, zachowania i przetrwania w kulturze obcej. Według jego koncepcji elementem tej inteligencji, obok zachowania i uważności, jest właśnie wiedza. Wiedza, którą możemy poszerzać w ramach rozwijania własnych zainteresowań.

O odmienności zresztą można mówić nie tylko w odniesieniu do innych kultur, ale po prostu… innych ludzi. Sztuka czy literatura pełna jest opowieści o ludzkich dylematach, problemach. Przyswajanie takich treści zmusza mózg do analizy i interpretacji, co zwrotnie może wpływać na rozwój empatii. 

Zwracaj uwagę na pasje dziecka

Poszerzanie zainteresowań ma więcej pozytywnych dla naszej psychiki aspektów. Niniejszy tekst dotyczy zaledwie drobnego wycinka tego obszaru. Dobrze, by rodzice czy opiekunowie pomogli odnaleźć pasje tym dzieciom, które same mają z tym trudności. Jeśli tego nie zrobią – może się okazać, że zrobią to za nich coraz popularniejsi wśród młodych patostreamerzy. 

0 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like