Jak sytuacja pandemii koronawirusa wpływa na psychikę?

Z pandemią jest trochę jak z wojną. Każdy drży o własne życie, jedni robią ogromne zapasy żywnościowe, jeszcze inni się bunkrują, dosłownie lub w przenośni. Generalnie próbujemy przetrwać. W artykule mówimy o tym, jak cała sytuacja może wpływać na psychikę i jakie mogą być tego konsekwencje. 

Instynkt przetrwania to najbardziej biologiczny, bezwarunkowy popęd towarzyszący każdemu zdrowo rozwijającemu się człowiekowi. Walczysz albo uciekasz, żeby przeżyć. A że z koronawirusem trudno się bić, no to lepiej uciekać. Wzrost zakażeń to jednak coś znacznie więcej, także (a może i przede wszystkim) z psychologicznego punktu widzenia. W końcu to psychika napędza nasze działanie, prawda? Sprawdź, jakie zagrożenia dla zdrowia psychicznego może nieść ze sobą obecna sytuacja na świecie. 

Stygmatyzacja, odrzucenie i agresja

„Kacha leży w łóżku, może ma koronawirusa, ha ha ha…” Żarty mogą być w porządku, gdy jednocześnie podejmujemy kroki profilaktyczne związane z bezpieczeństwem. Mamy wtedy świadomość, że drugi człowiek jest zarażony, więc sami musimy być ostrożni, dlatego unikamy kontaktu. Gorzej, gdy niewybredne dowcipy dotyczą faktu, że ktoś jest nosicielem wirusa. Umiejscowienie czyjegoś cierpienia i zagrożenia jego życia w sferze towarzyskich żartów pomaga wprawdzie obniżyć własny lęk, ale niesie ze sobą przekaz pomniejszający wartość osoby i zaniżający powagę jej sytuacji.  

Prawdziwy dramat zaczyna się, gdy w związku z epidemią (lub inną zagrażającą sytuacją) zaczynamy utożsamiać określone choroby z konkretnymi grupami. Religijnymi, etnicznymi, narodowymi. O czym mowa? Gdy kilka tygodni temu, jeszcze przed kumulacją zagrożenia epidemiologicznego, poszedłem do chińskiego baru na obiad, jedna ze znajomych zażartowała, że teraz to jedzenie u Chińczyka będzie jeszcze tańsze, bo z koronawirusem w pakiecie. Żarty żartami, ale są wśród nas i tacy, którzy całkiem na serio mogą przypisać nosicielstwo każdemu skośnookiemu człowiekowi w naszym kraju. A chwilę później pojawi się spirala redukcji lęku przez „redukcję zagrożenia” czyli niechęć, złość, agresję i atak wobec konkretnej grupy społecznej.

Objawy bezduszności

Bywa, że powszechne zagrożenie staje się dla niektórych ludzi okazją do wykorzystania ludzkiego strachu, niewiedzy, a może nawet i słabości dla osiągnięcia własnych korzyści. Media wspominają o co najmniej kilku zatrzymanych osobach, które po zawyżonych cenach handlowały asortymentem medycznym „zapewniającym ochronę przed koronawirusem”. Ilu jest jeszcze takich, których policja nie zdążyła zlokalizować? Ilu jest tych, o których nie mówią media, a którzy nadal bazują na niebezpiecznej mieszance strachu i nadziei? W akcie desperacji człowiek obawiający się o własne życie jest w stanie obdarować zaufaniem każdego, kto daje mu nadzieję. A przecież nie o żerowanie na niepokoju tutaj chodzi, a o łączenie sił w dobrym celu. 

Pozytywne wibracje 

Póki co opisałem przede wszystkim przykładowe zagrożenia. Takie, które mogą źle wpływać na nas wszystkich lub wyzwalać cyniczne zachowania u niektórych osób. Można by wyciągnąć wniosek, że koronawirus oznacza totalny paraliż duszy narodu, powrót do mentalnej dżungli i degrengoladę. A przecież wcale tak nie jest! 

Codziennie docierają do nas informacje, że kolejne osiedla w Polsce organizują się w działaniach dla seniorów. Powstają nawet internetowe grupy, za pośrednictwem których można zaoferować pomoc lub o nią poprosić. Młodzi ludzie dobrze wiedzą, że najbardziej narażeni są osoby starsze i że to o nich trzeba zatroszczyć się w szczególny sposób. 

Prawdziwa solidarność

„Paweł, nawet nie wiesz, jak mi miło. Kolejni znajomi do mnie dzwonią i pytają, jak przez to wszystko przechodzimy. Nawet nie wiesz, jak czujemy tę solidarność”. To słowa jednej z moich koleżanek, która razem z chłopakiem prowadzi mały lokal gastronomiczny. W tej chwili ich biznes stoi. To trudna sytuacja dla wszystkich, którzy prowadzą własne przedsiębiorstwa. Jak się jednak okazuje, o nich też społeczeństwo nie zapomina. Pojawiają się akcje „Po powrocie do normalności – kupuj polskie towary, chodź do polskich restauracji, wspieraj polski biznes”. 

Bo z epidemią – jak już wspomniałem – jest trochę jak z wojną. Wyzwala zarówno paskudne, jak i szlachetne zachowania. Dla jednych będzie okazją do nieetycznych manewrów, dla innych do organizacji działań prospołecznych. Każdy chce przetrwać, stosując przy tym rozmaite narzędzia. W obliczu szalejącego wirusa zachowujmy się odpowiedzialnie, ale nie traćmy w ramach zapobiegania chorobie kontaktu z drugim człowiekiem. Dwudziesty pierwszy wiek dał nam luksusowe narzędzia w postaci internetu i telefonów komórkowych, dzięki którym możemy pielęgnować więzi bez ryzyka zakażenia.

0 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like