Bajka Gwiazdkowa

Prezes Wielkiej Firmy siedział za biurkiem i rozmyślał, jakie prezenty powinien zrobić swoim pracownikom i rodzinie, gdy do jego gabinetu wtoczył się przysadzisty staruszek.

– We… – zaczął mówić, ale Prezes przerwał.

– Dzień dobry. Czy był Pan wcześniej umówiony? – zapytał miłym, ale nieznoszącym sprzeciwu głosem.

– Eeee… Nie. – zająknął się gość.

– Nie dzwonił Pan, żeby się umówić?! – Prezes wydawał się zaskoczony. 

– Nie…

– Proszę Pana, jak Pan widzi, jestem bardzo zajętym człowiekiem. To Wielka Firma, muszę myśleć o wielu rzeczach. Sprawa, z którą Pan przyszedł, jest bardzo ważna, prawda?

– Tak, tak – starszy pan kiwnął głową kilka razy. – To bardzo ważna sprawa.

– No właśnie. A ja za chwilę mam spotkanie z prezesami innych firm. Nie chciałbym, żeby poczuł się Pan źle potraktowany… Czy chciałby Pan się tak poczuć? 

– Nie. Bardzo lubię być przyjmowany tak dobrze, jak to tylko możliwe – staruszek uśmiechnął się szeroko.

– Właśnie. A ja w tej chwili nie mogę Pana przyjąć. Proszę mnie zrozumieć.

– Świetnie Pana rozumiem, ale…

– To cudownie! Bo wie Pan, za chwilę mam spotkanie, a muszę jeszcze zadbać o prezenty gwiazdkowe dla pracowników. Mam tak mało czasu… To świetnie, że Pan rozumie, świetnie… – mruczał prezes pod nosem, przewracając kartki w kalendarzu. – Chciałbym poświęcić Panu tyle czasu, ile trzeba. Czy termin 15 stycznia Panu odpowiada? 

– Ale… Panie Prezesie…

– Rozumiem. Pewnie też jest Pan bardzo zajętym człowiekiem? Prawda? 

– No tak… Jestem bardzo zajęty, ale…

– Rozumiem, rozumiem. A może 17 stycznia?

– Nie mogę przyjść w styczniu… – zaczął staruszek, ale Prezes przerwał szybko.

– No tak, no tak. A co Pan powie na luty?

– Za późno! Nie mogę przyjść w lutym. Ani w styczniu. To za późno! – starszy pan wydawał się zdenerwowany.

– Proszę Pana. Przyjmę Pana w pierwszej kolejności. Poświęcę Panu tyle czasu, ile Pan zechce. Godzinę. Dwie godziny!

– Ale ja nie mogę przyjść później! Luty jest bez sensu!!! Styczeń także!!! Naprawdę nie wiem, co mogę zrobić… 

– Teraz powinienem już iść – Prezes podniósł się z fotela. – Mam pomysł! Proszę porozmawiać z moją sekretarką , ona z pewnością Panu pomoże – zadowolony z siebie Prezes uśmiechnął się od ucha do ucha.

– Nie! Nie! Nie!!! Chcę rozmawiać z Panem! – czerwony jak burak starszy pan trząsł się ze zdenerwowania.

– Ach tak? To… To… O! Może Pan do mnie zadzwoni? Albo, najlepiej niech Pan napisze pismo do firmy i zaadresuje do mnie. Skoro sprawa jest taka ważna, to urzędowa droga może wszystko przyspieszyć – Prezes nachylił się w kierunku gościa i oświadczył poufale: – Jeśli pismo wyśle Pan w starym roku, to może sprawę da się załatwić już na początku stycznia!

– Na żadnym początku stycznia! Chcę z Panem rozmawiać teraz!

– Naprawdę nie może Pan porozmawiać z moją sekretarką?

– Nie!

– A z moim zastępcą?

– Nie!!!

– Dobrze. Ciekawe co jest tak ważne, że nie może czekać do stycznia? Mój zastępca z pewnością załatwiłby to tak samo dobrze – mruczał poirytowany Prezes.

– Nie! Z pewnością nie załatwi! Jestem Świętym Mikołajem. Przyniosłem Panu prezent. Wesołych Świąt!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like