Podróżowanie w wersji slow – nauka odpoczynku z dala od zgiełku

Biura turystyczne przez lata przyzwyczaiły nas do pewnego sposobu spędzania wakacji – ma być jak najwięcej atrakcji, all inclusive i wycieczki do topowych miejsc. I choć nie ma nic złego w takim urlopie, to dobrze jest raz na jakiś czas zwolnić i nauczyć się odpoczywać trochę inaczej – w wersji slow. W tym roku – najlepiej w Polsce. 

Co może Ci dać slow podróżowanie? 

Współczesny styl życia wymusza na nas stałą gotowość do podejmowania wyzwań, do zmiany lokalizacji, do wielozadaniowości. A czasem chcemy po prostu być. Bez presji, oczekiwań i trwania w ciągłym stanie zawieszenia. Bez planowania każdej kolejnej godziny. 

Właśnie dlatego coraz częściej, planując urlop, myślimy o odpoczynku w wersji slow. To odpowiedź na głęboko skrywane potrzeby, związane z byciem blisko natury i samych siebie. 

Na co dzień nie zawsze jest czas na to, by porozmawiać z sobą samym. Wakacje są natomiast świetnym pretekstem do tego, by zajrzeć w głąb siebie i zmierzyć się z własnymi myślami, pragnieniami i marzeniami. 

Taki mentalny „reset” na pewno się przyda. Pokazujemy, jak wcielić go w życie w trzech najchętniej wybieranych obszarach geograficznych w naszym kraju. 

Odetchnąć świeżym górskim powietrzem 

Wypoczynek w górach to niemalże synonim wymarzonego relaksu. Chociaż być może niekoniecznie w Zakopanem lub Szczyrku, gdzie trudno znaleźć miejsce dla siebie, nie mówiąc już o uważnym wsłuchiwaniu się w mentalne potrzeby. 

Nieocenione będą natomiast mniejsze miejscowości. Na popularnych serwisach bookingowych panuje obecnie moda na małe domki w głuszy – warto poszukać czegoś, co trafi do naszych wymagań.

Szczególnie malowniczy jest obszar doliny Ropy, zwłaszcza gmina Uście Gorlickie, obfitująca w urzekające lasy. Pagórkowaty teren, zabytkowe zabudowania i tereny zielone budują klimat miejsca. 

Równie klimatyczne są Góry Izerskie i Góry Kaczawskie, wraz z Doliną Bobru. Spacer lub przejażdżka po tych okolicach to jak podróż w czasie – do rzeczywistości, w której królowały domy z naturalnego kamienia, a życie płynęło trochę wolniej. 

Nie sposób nie wspomnieć także o „kultowych” Bieszczadach, z malutkimi miejscowościami, takimi jak Buk, Bystre k. Czarnej, Glinne czy Nasiczne. W sezonie lepiej omijać jednak te bardziej znane i zatłoczone – jak Cisna, Wetlina czy Ustrzyki.

W takich miejscach można chłonąć ciszę, jednocześnie wdychając, słuchając i oglądając to, co ma do zaoferowania natura. Bo przecież szmer górskiego strumienia może być tak samo relaksujący, jak filmik ASMR czy sesja muzyki klasycznej. A wysiłek fizyczny związany z pokonywaniem kolejnych stromych ścieżek wart jest dużo więcej niż kilkugodzinny trening na siłowni – w ten sposób odżywiasz nie tylko ciało, ale i umysł. 

Na przekór parawanom – jak zwolnić tempo nad morzem? 

Niektórzy nie wyobrażają sobie wakacji bez pobytu nad morzem. Polskie wybrzeże to z jednej strony zdrowe powietrze, długi spacer po plaży i śpiew mew, ale z drugiej budki z goframi i fast foodami, promenady i ogromne skupiska parawanów. 

I oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by spędzić urlop nad Bałtykiem w najbardziej obleganych kurortach. Ale może warto też rozważyć inne alternatywy? Takie, które pozwolą złapać oddech? 

Polecamy poszukać małych urokliwych wsi, ulokowanych niedaleko plaży, takich jak Sasino, Sztutowo, Lubiatowo lub Paprotno. Tam samotny spacer po pustej i czystej plaży po prostu się urzeczywistnia – spontanicznie, naturalnie, bez zbędnych przygotowań. Powoli. 

Dobrze jest tymczasowo wygospodarować dla siebie własną przestrzeń z dala od tłumu plażowiczów. A gdy już plaża jakimś cudem się znudzi, to pozostaje jeszcze podziwianie wydm, leśne wyprawy czy wycieczki rowerowe. To wszystko z dodatkowym „bonusem” w postaci zdrowego, leczniczego powietrza. 

Spokojny i owocny czas nad jeziorem 

Na Mazurach można spędzić czas bardzo wartościowo i bez zbędnego pośpiechu. Przy czym największe skarby, jakie mają do zaoferowania polskie jeziora, znajdują się poza głównymi kurortami i utartymi szlakami. Zachęcamy więc do tego, by wytyczać sobie nowe ścieżki – dosłownie i w przenośni. 

Niepowtarzalną, sielską atmosferę zapewniają miejscowości Krutyń (raj dla amatorów kajakarstwa), Glendoria, Pasterzewo, Wysoka Wieś, Studzianka czy Stare Juchy. To właśnie tam znajdziesz zaciszne gospodarstwa agroturystyczne i siedliska z uprzejmymi gospodarzami. W tej ostatniej znajduje się jezioro objęte strefą ciszy.

Co robić nad jeziorem? Można wynająć łódkę i spędzić całe popołudnie pośrodku jeziora, z dala od wszystkiego. A wieczorem, gdy już trochę się ochłodzi, wymarzoną opcją będzie ognisko nieopodal domku, lub wieczór z książką na tarasie albo przy oknie z widokiem na pomost. Do tego spokojna muzyka z głośnika lub po prostu cisza. 

Sztuka „wyłączenia się”

Istotne jest to, by nauczyć się spędzać czas w wersji slow, ze świadomością, że w nic-nie-robieniu nie ma niczego złego. 

Przekieruj codzienną „produktywność” na dostarczenie jakościowego czasu dla swojej głowy. W końcu wewnętrzny spokój i harmonia są ważniejsze niż wszystkie pilne obowiązki, którym musisz sprostać.

Mniej popularne kierunki podróży dają sporo możliwości i wcale nie są gorsze od tych topowych, do których przybywają rzesze spragnionych wrażeń turystów. Mają po prostu inny charakter i wpisują się w potrzeby tych, którym zależy na spokoju i „wyłączeniu się” z codziennego wiru zdarzeń. Pamiętaj, że nikt nie zna Cię tak dobrze, jak Ty sam. A własny głos najlepiej słychać pośród ciszy.

33 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like