Stres z pracy

Stres – w dużym uproszczeniu – to sytuacja, która przerasta wytrzymałość lub możliwości poradzenia sobie osoby. Takie przerastanie ma dwa warianty. Pierwszy: sytuacja wymaga od człowieka jednorazowo więcej niż może on z siebie dać. Drugi:  sytuacja, wprawdzie pozwala człowiekowi poradzić sobie, ale trwa tak długo, że wyczerpują się zasoby jego energii (a są niezbędne właśnie do tego poradzenia sobie). 

Skąd bierze się stres? 

Każda osoba wchodzi w relacje z otoczeniem. Według specjalistów relacje te, to transakcje, w których następuje wymiana – taka społeczna umowa kupna-sprzedaży. Ludzie wymieniają się np.: słowami, emocjami, zachowaniami, rzeczami. W normalnych warunkach wszystkie strony transakcji powinny odnieść korzyść, a przynajmniej wyjść na zero: „dałem-zyskałem”.

Są jednak takie transakcje, które już na wstępie wyglądają ryzykownie. Jeśli człowiek ocenia, że w danej sytuacji jest zagrożony, bo może zostać skrzywdzony lub może coś stracić, to mózg automatycznie uruchamia skomplikowaną procedurę. Ma ona przygotować do dwóch możliwych sposobów obrony przed zagrożeniem. Te sposoby, to „ucieknę” lub „zaatakuję”, a pradawna motywacja obu brzmi: „dzięki temu nie zostanę skrzywdzony i nie doznam straty”. Fizjologia reakcji stresowej – czyli to co się dzieje w ciele – jest szeroko opisywana i znana, przyjrzyjmy się zatem psychologicznym źródłom stresu, a szczególnie jednemu z nich czyli pracy. 

Zastanówmy się, dlaczego praca staje się stresem tak łatwo? 

Pierwszym powodem może być sama praca, zawód, zajęcie, które wykonujemy. Jeśli jest to aktywność, za którą nie przepadamy, której nie lubimy, a może szczerze i gorąco nienawidzimy, to nie ma możliwości, aby nie była czy nie stała się ona stresem. I nie ma tu żadnych obiektywnych wskaźników – to lubienie leży po stronie osoby, a nie aktywności. Dla jednego proste, monotonne, niezmienne zajęcie jest źródłem bezpieczeństwa i spokoju, a dla drugiego stresem. Jeden cieszy się, że idąc do pracy nie może przewidzieć, co go tam spotka, a drugi mówi, że dostałby od tego zawału.  Jesteśmy różni. Mamy różne zapotrzebowanie na bodźce, stałość, zmienność, dozowanie nowości, wymagania, kontakt z innymi osobami, tempo działania i inne czynniki. Jeśli zatem człowiek utknął w robieniu czegoś kompletnie niedopasowanego do tego osobistego zapotrzebowania, to jest skazany na stres. I nie ma pieniędzy, które mogą sprawić, że taka znienawidzona praca nie będzie stresem. Dobra wypłata może na chwilkę osłodzić gorzki smak beznadziejnej roboty, ale nigdy całkiem i nie na długo. „Wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu.” powiedział Konfucjusz. To prawda. Dopasowany do człowieka fach jest naturalna obroną. Taka praca może być źródłem zmęczenia, czasem irytacji lub niepewności, ale nigdy stresem. Tylko, żeby taką znaleźć, trzeba najpierw znaleźć i poznać siebie…

Drugą, niestety bardziej niekontrolowaną, przyczyną stresu w pracy są inni ludzie. W pracy stykamy się z ludźmi – przełożonymi, podwładnymi, podopiecznymi, współpracownikami, wspólnikami, klientami. Praca wykonywana na styku człowiek-człowiek, oznacza zetknięcie różnych temperamentów, doświadczeń, potrzeb, przyzwyczajeń, itp. W pracy owo zetknięcie zamienia się zwykle w tarcie osobowości o osobowość.  A z lekcji fizyki wiemy, że podczas tarcia wytwarza się energia cieplna. Ciepło, ciepło, gorąco, stres… 

Praca z ludźmi to wzajemna zależność iluś żywych osób, które mają pewne charaktery, potrzeby i umiejętności, które funkcjonują w pewnych środowiskach. Nikt nie robił badań czy do siebie pasują. Nie sprawdzano czy ten da sobie radę z faktem, że tamten będzie jego przełożonym. Nie wiadomo czy tamten potrafi poradzić sobie z byciem przełożonym. I czy tamci dadzą radę cokolwiek robić wspólnie. A wszyscy tkwią w jakiejś pracy, czyli sytuacji obciążonej zmiennością, wymaganiami, podziałem odpowiedzialności, presją czasu, niejednoznacznością i nie wiadomo czy tam jeszcze (a w dodatku dla konkretnego pana X lub pani Y może to być właśnie najgorzej dobrana robota ever). Ogrom składowych. Ogromne obciążenie. A jednak czy rozwinie się  z tego stres zależy od konkretnego człowieka. Bo to konkretny człowiek, w konkretnej sytuacji, z konkretnym wyposażeniem psychicznym, konkretnymi doświadczeniami ocenia czy konkretna sytuacja przekracza jego wytrzymałość czy może jest zaledwie wyzwaniem, z którym ma ochotę się zmierzyć.

0 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like