Odzyskać korzenie i gałęzie, czyli o potędze czerpania z doświadczeń innych pokoleń

Ludzka natura sprawia, że lubimy przekazywać wiedzę innym. Cieszymy się, gdy ktoś pyta nas o zdanie lub radę. Dlatego dzisiaj zachęcam Cię do fascynującej mentalnej podróży i do zastanowienia się nad tym, co przejąłeś od starszych i młodszych pokoleń. Od innych, często pomijanych, znaczących osób w Twoim życiu. Efekty tych rozważań mogą być zaskakujące.

Na rozgrzewkę polecam zrobić sobie pewne ćwiczenie. Weź kartkę i długopis – tak tradycyjnie, aby oderwać się od monitorów. Usiądź wygodnie, koniecznie z kubkiem smacznej herbaty. Odpowiedz sobie na pytania: Co chciałbym żeby moje dzieci/ wnuki/ siostrzenice/ bratankowie ode mnie się nauczyły? Przed czym je ustrzec? Czego nauczyć? Jak chciałbym ułatwić im ich życie, wykorzystując moje doświadczenia? A może masz jakieś zwierzaki? Martwisz się, co by się stało gdyby Ciebie zabrakło. Czego chciałbyś je nauczyć, żeby dobrze odnalazły się u nowego właściciela?

Po ćwiczeniu wróć do dalszej lektury niniejszego tekstu. I jak wygląda teraz kartka? Nie wiem jak Twoja, ale moja jest pełna. Jaki z tego wniosek? Często, analizując swoje życie, dopatrujemy się tylko negatywnych doświadczeń, wywodzących się z przeszłości naszej i naszych rodzin. Teraz proponuję spojrzeć jeszcze raz wstecz i wyciągnąć z niej to, co dobre. Pamiętaj, że będąc dorosłym, to Ty decydujesz o tym, co bierzesz dla siebie i co wplatasz w swoją tożsamość. Masz też wpływ na to, czego nie chcesz praktykować w swoim życiu.

To, co ja osobiście biorę od mojej babci, to jej pracowitość (nie było mowy o robocie odkurzającym i zmywarce)! I wciąż nie wiem, skąd brała na wszystko siłę. Cieszenie się z małych rzeczy, z piękna świata (pamiętam, jak pokazywała mi zakopujące się jesienią w ziemi ropuchy – kto w dzisiejszych czasach podziwiałby ropuchy?!), ciekawość świata. Nie pamiętam narzekania na zły samochód czy niewygodne meble. Podziwiam to do dziś. Jako nastolatka wielu rzeczy i opowieści nie chciałam słuchać. Część z nich była absurdalna, to fakt. Części jednak żałuję, że nie wysłuchałam.

Spójrzmy choćby na kinematografię – dużo jest filmów o poszukiwaniu i utraceniu korzeni. Z jakiego powodu tak bardzo popularne jest korzystanie z usług firm i portali zajmujących się badaniem naszego pochodzenia? Szukanie informacji o przeszłości pociąga nas, a gdy znajdujemy satysfakcjonującą odpowiedź, to porównujemy się do przodków. Szukamy punktów stycznych, podobieństw.

I kolejna kwestia – szacunek. Niech ten dzień będzie zaczątkiem zbudowania pomostu międzypokoleniowego. Idziemy wszyscy jedną drogą. Jeden jest bliżej początku, drugi bliżej końca. Każdy jednak musi tę samą ścieżkę przejść, wszystkie jej etapy. Młodość, dorastanie, dorosłość, niespełniona miłość, ciąża, starość, problemy z chodzeniem, bujne życie towarzyskie czy samotność. Zerknijmy na siebie przychylniejszym okiem. Łączy nas wspólnota. Wspólne obawy, niedogodności, perspektywa. Szanujmy się nawzajem.

To krótkie ćwiczenie, które zaproponowałam, miało pokazać, jak bardzo chcemy być wysłuchani przez młodsze pokolenia. Tylko jak mamy tego oczekiwać od młodszych, skoro sami nie wymagamy tego od siebie i nie doceniamy wpływu starszych pokoleń?

Trzeba też uwzględniać jeszcze jeden aspekt – chodzi o umiejętność dzielenia się doświadczeniem życiowym. Jak przekazać wiedzę tym młodszym, by uczyli się od nas? Jedną z najlepszych metod jest naśladownictwo. Oczekujesz, że zrobisz z dziecka bibliofila, samemu spędzając każdy wieczór na tropieniu Netflixowych seriali? Co innego mówisz, co innego robisz i pokazujesz. To temat rzeka, przeznaczony na kolejny wpis lub cykl wpisów. Dziś pozostańmy przy samym pięknie międzypokoleniowej wymiany.

Czy możemy się czegoś nauczyć od mniej doświadczonych? Oczywiście. Ze zdumieniem obserwuję o kilka lat młodszych kolegów i koleżanki. Zawsze uważałam się za komputerowego speca – teraz mam wrażenie, że od młodszego pokolenia dzieli mnie przepaść. Zazdroszczę im podejścia do pracy, dbałości o swój komfort. Nie ze wszystkim się zgadzam – są rzeczy, które budzą mój sprzeciw. Ale nauczyłam się wielu cennych nowinek. A dzieci… one to dopiero potrafią odwrócić światopogląd do góry nogami!

Nie ma szybszej metody do nauki niż przebywanie między ludźmi i uczenie się od nich. Zachęcam Cię do bacznej obserwacji i czerpania inspiracji do życia od starszych i młodszych pokoleń. Wykreuj swój własny przepis na życie, taki, który będzie składał się ze składników zaczerpniętych od innych i od siebie. Jeżeli znajdziesz jeszcze siłę, to podziel się w komentarzu swoimi przemyśleniami. Może przyjdą Ci do głowy ciekawe anegdoty z relacji z dziadkami lub to, czego nauczyłeś się od dzieci – daj znać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like