Mała miłość

Wielka Miłość zawsze wie, jak się zachować  – nie przeklina i ładnie się ubiera, jest spokojna i dokładna. Ma wielki notes z adresami, dzięki czemu nigdy się nie spóźnia i o niczym nie zapomina. Wielka Miłość jest wspaniała!

Inaczej jest z Małą Miłością. Mała Miłość mówi „cholera”, opowiada nieprzyzwoite dowcipy, brudzi się przy każdym posiłku i ma zły gust. Szczerze mówiąc, Mała Miłość jest flejtuchem, nie pamięta dat urodzin, rocznic i zawsze zjawia się nieproszona.

Pewnego dnia Mała Miłość zabłądziła (przy jej stylu życia, prędzej czy później, musiało się to zdarzyć) i zamiast pójść tam, gdzie miała dojść, zawędrowała do pięknego domu na przedmieściach. Zapukała.

– Dzień dobry – uśmiechnęła się do ładnej dziewczyny, która stanęła w drzwiach.

– Dzień dobry – dziewczyna spojrzała szeroko otwartymi oczyma. Sprawiała wrażenie zaskoczonej.

– Jestem Mała Miłość – powiedziała Mała Miłość tak, jakby to wszystko wyjaśniało.

– Dzień dobry – ładna dziewczyna wydawała się mocno zaskoczona – Ale to pomyłka. Ja czekam na Wielką Miłość – uśmiechnęła się i zamknęła drzwi.

Mała Miłość zapukała ponownie – niestety, skłonność do głębszych analiz i refleksji nie były jej najmocniejszą stroną…

– Zabłądziłam. Czy to nie zabawne, że trafiłam do Ciebie? – zachichotała, spoglądając na dziewczynę, ale ta nie wydawała się rozbawiona. – Słuchaj… – Mała Miłość oparła się nonszalancko o futrynę z wyraźnym zamiarem rozwinięcia dłuższej pogawędki.

– Przepraszam, nie mogę dłużej rozmawiać – dziewczyna cicho, ale stanowczo zamknęła drzwi.

Nawet tak jasne postawienie sprawy nie zbiło Małej Miłości z tropu. Zapukała po raz trzeci.

– To znowu ja – uśmiechnęła się szeroko. – Mówiłaś, że czekasz na Miłość. Ja jestem Miłość. Mała Miłość.

Zabawne. Jakby powtórne przedstawienie się miało zatrzeć różnicę między nią i Wielką Miłością…

– Ale ja czekam na Wielką Miłość! – to brzmiało bardzo poważnie i bardzo stanowczo. Było też pełne nadziei, radości, niepewności i niepokoju; ale Mała Miłość tego nie zauważyła.

– Czy wobec tego mogłabyś chociaż poczęstować mnie gorącą herbatą? Bardzo zmarzłam… – Mała Miłość nie sprawiała już wrażenia rezolutnej i wesołej. Ściślej rzecz ujmując, wyglądała żałośnie z opuszczonymi ramionami w swoim wyciągniętym sweterku.

– Nie. Boję się. Gdyby Wielka Miłość cię tu zobaczyła, mogłaby nie wejść. – dziewczyna wolno zamknęła drzwi domu.

Zdziwiona Mała Miłość stała na progu.

Stała i stała. A że wiosenne poranki bywają bardzo chłodne – zamarzła.

A Wielka Miłość nigdy do dziewczyny nie przyszła.  Zgubiła notes z adresami. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like