Cień dziecka w dorosłym

Wiele osób traktuje przekonanie o wpływie zdarzeń z dzieciństwa na dorosłość jak poetycką i mocno przesadzoną metaforę. Tymczasem zdarzenia z najwcześniejszych lat życia rzucają cień na wiele obszarów ludzkiego funkcjonowania. Niekiedy dopiero proces psychoterapii pozwala odkryć w dzieciństwie źródła cierpienia, reakcji czy podejmowanych wyborów. 

Każdy dorosły był dzieckiem

Bez względu na czasy i otoczenie, w jakim dzieci przychodzą na świat, łączy je wspólny mianownik: zależność od dorosłych. Mały człowiek ma u zarania swojego życia dość bogaty zestaw wrodzonych cech, w tym temperament i pierwsze odruchy, a także wspomnienia z brzucha mamy. To wyśmienita baza do szybkiego rozwoju, ale niewystarczająca do samodzielnego funkcjonowania. 

Dziecko – aby przetrwać w świecie – potrzebuje dorosłych. Przez pierwsze miesiące przeżywa swoje emocje i odczuwa potrzeby, ale musi je przekazać dorosłym. Samo jest bezradne wobec tego, czego chce jego ciało i psychika: czuje głód, ale tylko dorosły może go zaspokoić, czuje lęk, ale tylko dorosły może go uciszyć. Całkowita zależność.

Nieco starsze dziecko podejmuje już kroki ku samodzielności. Czasem dosłownie – mozolnie wędrując na czworakach lub nóżkach do przedmiotów czy miejsc, które go zainteresują. Czasem w przenośni – upierając się przy samodzielnym jedzeniu, ubieraniu albo wyborze zabawy. Nadal jednak potrzebuje nadzoru i wsparcia, a często uzupełnienia lub wykonania czynności, bez których nie mogłoby przeżyć. 

Znów zależność.

O dziecięcej zależności


W dzieciństwie zależność od dorosłych odczuwana jest przez najmłodszych jako coś oczywistego: „Ja jestem i potrzebuję, więc rób dla mnie”, „Ja jestem i nie umiem, więc pomóż”. Zależność jest zabezpieczeniem i gwarantem przeżycia. Nawet szlifowanie samodzielności, odbywa się w obecności czy wobec bliskości dorosłych: „Idę bez ciebie – czy ty to widzisz?”, „Sprzeciwiam ci się – co ty na to?”, „Robię coś, czego mi nie wolno – postaw mi granice”, „Robię coś – zachwyć się”. 

Zależność dziecka jest cudowna i niepowtarzalna. Jest oddaniem się z pełną radością, ufnością i otwartością. Z perspektywy dziecka, nie może nastąpić nic innego niż pozytywna odpowiedź dorosłego, który weźmie pod uwagę wszystkie emocje i potrzeby malucha i zaopiekuje się nim. Paradoks polega na tym, że umożliwienie dziecku funkcjonowania w pełnej zależności i zaspokajanie jej, buduje niesamowicie mocny fundament dla samodzielności.

Jeśli jednak odpowiedzią dorosłego będzie niechęć, nierozumienie, nadmierna kontrola, forsowanie własnych przekonań, to wówczas dziecięca ufność i otwartość zmienią się w ostrożność. Natomiast radość, którą dziecko czerpie z zależności, stanie się cierpieniem, pełnym lęku i poczucia winy.    

Zależność w świecie dorosłych


Dorosły człowiek zajmuje się dorosłymi sprawami i dorosłymi problemami. Często umyka mu, że cały czas ma w sobie emocje i potrzeby, których część może realizować jedynie poprzez uruchamianie swojej zależności.

Co dla osoby dorosłej oznacza bycie zależnym od innego człowieka? Dla części ludzi to jedyny sposób nawiązywania kontaktów i relacji. Zależność lub wręcz uzależnienie od innego człowieka jest jedyną formą uzyskiwania poczucia bezpieczeństwa. Z wielkim prawdopodobieństwem można założyć, że osoby te jako dzieci doświadczyły kontroli i manipulowania ich potrzebami i emocjami.

Dla bardzo wielu dorosłych sytuacja taka odczuwana jest jako zagrożenie, bycie „zdanym na czyjąś łaskę lub niełaskę”. Wiąże się z poczuciem, że ten ktoś może zrobić z nami wszystko, bo zależność to całkowita przewaga jednej osoby nad drugą. Brak kontroli. Odebranie mocy. Utrata wartości. Wyborem jest często oddalenie jako obrona przed zależnością. Doświadczenie wskazuje, że osoby te w dzieciństwie doświadczyły m.in. niechęci dla ich zależności.

Na szczęście część osób odbiera sytuację zależności jako naturalny element życia – nieco niewygodny, jeśli ktoś lubi samodzielność, ale wpisany w relacje z innymi osobami. W relacje, w których można ufać, otwierać się i cieszyć, zależąc od siebie nawzajem. 

Relacje i zdolność do ich nawiązywania, przekonania o świecie, sposób odczuwania i obchodzenia z własnymi czy cudzymi emocjami, radzenie sobie z trudnościami i poczucie wartości mają korzenie w najwcześniejszych momentach życia. Od tego, jak kiedyś dorośli ludzie reagowali na niezależność swojego dziecka, zależy, co ono myśli o sobie jako dorosły oraz jak traktuje siebie i innych.

Warto czasem pomyśleć o dziecku, którym kiedyś się było – przykucnąć przy nim i powiedzieć to, co powinno ono usłyszeć. Znów lub wreszcie. A dorosły, który przez całe życie „nosi w sobie” zranione niegdyś dziecko, może udać się na psychoterapię – jeśli tylko odczuwa taką potrzebę. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like