· ·

Gdy tęsknisz za kimś w święta

Święta mają w sobie coś przewrotnego. Z jednej strony są pełne światła, wspólnego stołu, zapachów, które przypominają dzieciństwo. Z drugiej – potrafią boleśnie podkreślić brak kogoś, z kim chciałoby się usiąść jeszcze raz, choć na krótką chwilę. Mieliśmy przecież z nim jeszcze tyle do przeżycia, tyle do opowiedzenia! Ten ktoś był kiedyś centralną częścią naszego świątecznego stołu, a teraz… istnieje już tylko we wspomnieniach.

Tęsknota w święta jest jak cichy gość. Nie trzeba jej zapraszać. Ona po prostu przychodzi. Czasem wcześnie rano, gdy zaparzasz kawę, czasem późnym wieczorem, gdy światła z choinki rzucają na ścianę miękkie, łagodne cienie, a czasem w najgłośniejszym momencie dnia, między śmiechem innych, gdy nagle czujesz, że Twoje serce chodzi zupełnie innym rytmem.

I chociaż każdy z nas za kimś tęskni, to świąteczna tęsknota ma swój własny wymiar,  bo łączy się z oczekiwaniami, że „powinno być miło”, „powinno być rodzinnie”, „powinno być szczęśliwie”. A serce nie zna słowa „powinno”. Zna tylko to, co czuje.

Żałoba nie kończy się w kalendarzu

Kiedy ktoś odchodzi (naprawdę lub symbolicznie) świat się nie zatrzymuje. Ale Ty na chwilę tak. I nawet jeśli sprawnie wracasz do codzienności to od tej chwili nosisz w sobie coś, czego inni nie widzą. Święta potrafią to uwypuklić, bo są momentem powrotu do wspólnoty, a tam, gdzie jest wspólnota, zaczynamy zauważać, najbardziej dotkliwie, czyjś brak.

Psychologia mówi jasno: żałoba nie jest linią, która ma początek i przewidywalny koniec. Jest falą. Są dni, w których oddychasz spokojniej, i dni, w których jedno wspomnienie potrafi znów odebrać Ci oddech. I nie jesteś w tym nielogiczny/a, słaby/a ani „zbyt emocjonalny/a”. Jesteś człowiekiem, który po prostu kochał.

Święta bywają właśnie taką falą. Czasem łagodną, czasem burzliwą. I warto wiedzieć, że to normalne, że Twój smutek nie oznacza, że „coś z Tobą nie tak”. Oznacza, że jesteś żywy/a i że pamiętasz.

Tęsknota po rozstaniu – inna, ale równie prawdziwa

Nie tylko śmierć zabiera ludzi z naszego życia. Rozstania też potrafią stać się rodzajem żałoby. Niekiedy nawet trudniejszej – bo nie ma społecznego rytuału, który potwierdzałby Twój ból. Po stracie partnera wciąż istnieje wspólne zdjęcie na telefonie, piosenka, którą słyszysz w sklepie, kubek, z którego pił kawę, a przede wszystkim przestrzeń, którą kiedyś wypełniał i którą teraz musisz wypełnić na nowo.

Święta po rozstaniu mogą boleć podwójnie: bo wspomnienia są świeże, a jednocześnie świat oczekuje, że „masz się cieszyć”. Tymczasem psychika potrzebuje czasu, ciszy, wewnętrznego porządkowania.

I wiesz co? Masz prawo, żeby tegoroczne święta wyglądały inaczej. Żeby były spokojniejsze, cichsze. Żeby nie udawać, że nic się nie zmieniło. Nie musisz stawiać choinki, jeśli jej blask bardziej kłuje niż cieszy. Nie musisz uśmiechać się na siłę na rodzinnych zdjęciach, jeśli Twoje serce akurat nie jest na to gotowe.

Masz prawo przeżyć święta na swój sposób, nawet jeśli inni tego nie rozumieją.

Gdy tęsknisz za kimś, kto wciąż żyje, ale już nie wróci

Czasem najtrudniejsza tęsknota dotyczy osób, które nie odeszły na zawsze – ale od nas. 
Byłego partnera, przyjaciela, członka rodziny, z którym kontakt się urwał. To szczególny rodzaj bólu, bo w nim jest zarówno strata, jak i świadomość, że ta osoba istnieje gdzieś indziej, ale już nie w naszym życiu.

To tęsknota bardziej skomplikowana – bo miesza się z żalem, niespełnieniem, poczuciem niesprawiedliwości. A mimo to nadal jest prawdziwa. I nadal zasługuje na miejsce przy świątecznym stole Twojego serca.

Takie uczucia nie znikają od „ogarnij się”. One potrzebują akceptacji, czasu i łagodności.       
Masz prawo tęsknić i masz prawo iść naprzód.


„Ale przecież powinnaś się cieszyć…” – czyli o presji świątecznej pozytywności

Wokół świąt narasta mit, że wszystko w tych dwóch, trzech dniach ma być idealne. Idealne rodziny, idealne emocje, idealne dania. A przecież życie rzadko bywa idealne. Czasem przy stole siedzą ludzie, którzy coś udają. Czasem ktoś nie przyjechał. Czasem ktoś, kogo nie ma od lat, wciąż jest najbardziej odczuwalnym punktem w pokoju.

Ta presja, by „było dobrze”, sprawia, że cierpienie w święta często staje się podwójne. Przeżywasz stratę, a dodatkowo czujesz, że masz ją „wyciszyć”, „schować”, „nie psuć atmosfery”.

A prawda jest taka:        
To, że tęsknisz – nie oznacza, że psujesz święta. To oznacza, że kochałaś.

W święta nie chodzi o bycie bezbłędnym.   
W święta chodzi o to, by być prawdziwym.

Czy można zrobić miejsce dla tych, których już nie ma?

Można. A czasem nawet trzeba.

Tworzenie miejsca dla nieobecnych nie musi oznaczać dramatycznych gestów. To może być bardzo osobista, delikatna przestrzeń — symboliczna albo praktyczna. W psychologii nazywamy to „kontynuacją więzi”. To sposób, w jaki pozwalamy sobie pamiętać, a jednocześnie żyć dalej.

Możesz to zrobić na różne sposoby:

  • zapalając świeczkę przy oknie lub na stole, w ich intencji.
  • przygotowując jedno ich ulubione danie choćby tylko w małej miseczce.
  • wypowiadając na głos jedno wspomnienie, nawet jeśli nikt inny nie chce o tym mówić.
  • pisząc do nich list, który schowasz do szuflady lub spalisz.
  • wprawiając się w rytuał wdzięczności za to, co od nich dostałeś/aś.

To nie jest ucieczka przed rzeczywistością. To sposób jej budowania, tak by pamięć nie była ciężarem, tylko mostem między „kiedyś” a „teraz”.

Jak rozmawiać z bliskimi o tęsknocie?

W wielu rodzinach rozmowa o stracie jest trudna. Nie dlatego, że ludzie nie mają uczuć, tylko dlatego, że boją się bólu. Boją się, że jeśli wypowiedzą imię osoby, której brakuje, ktoś się rozpłacze. A przecież łzy to nie dowód słabości, tylko miłości.

Możesz powiedzieć wprost:    
„W te święta szczególnie tęsknię. Jeśli czasem będę cichszy/a — to dlatego, że pamiętam.”     
Czasem wystarczy jedno zdanie, które otworzy przestrzeń.

Jeśli Twoi bliscy również tęsknią, ale udają, że nie – możesz być tą osobą, która da im przyzwolenie, by poczuli. Jeśli jednak nie mają gotowości rozmawiać – masz prawo zadbać o siebie i znaleźć takie miejsce, w którym Twoje emocje będą mogły zostać przyjęte.

Daj sobie miejsce. Tylko tyle i aż tyle

W święta często zapominamy o najprostszej rzeczy: że nie musimy być tacy, jak oczekują inni.    
Możemy być zmęczeni. Możemy być poruszeni. Możemy tęsknić.

Nie musisz zamieniać swojego bólu w udawany uśmiech.
Nie musisz „przepraszać”, że w Twoim życiu wydarzyło się coś trudnego.
Nie musisz być silny/a — wystarczy, że będziesz prawdziwy/a.

Twoje emocje są właściwe.     
Twój smutek ma znaczenie.    
Twoja tęsknota jest opowieścią o więzi, która była ważna.

A Ty sama — jesteś w tej opowieści najważniejsza.

Tęsknota w święta bywa ciężka, bo święta same w sobie są momentem intensywnej symboliki: światła, rodziny, powrotu do tradycji. Brak kogoś, (czy to po śmierci, rozstaniu, czy przerwanym kontakcie) może wtedy wybrzmieć mocniej niż kiedykolwiek. Ale tęsknota nie jest wrogiem. Jest dowodem miłości, która się nie kończy. Możesz stworzyć przestrzeń dla tych, których nie ma, zadbać o siebie, wybrać spokojniejsze święta, porozmawiać z bliskimi na własnych zasadach. I pamiętać, że nic nie jest w Tobie nie tak, że to serce, które kochało, po prostu nie umie nagle zapomnieć. I że w tej czułości do przeszłości jest ogromna siła, która może stać się częścią Twojej teraźniejszości.

Potrzebujesz wsparcia? Dołącz do Wetalk już dziś i zacznij dbać o swoje zdrowie emocjonalne!

Nic nie szkodzi!

Konsultacja psychologiczna już od 109 PLN

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *